sobota, 7 grudnia 2013

Zayn


Dżizas , jak ja nienawidzę zimy !!! Co tylko nie wyjdę z domu to od razu zaliczam kolejny upadek . Moje super-hiper śliskie buty dziś prowadziły mnie
do Starbucks'a na spotkanie z przyjaciółką [i.t.p] . Gdy wchodziłam do kawiarni usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości . Zmarzniętą ręką wyjęłam z tylnej kieszeni mój telefon i przeczytałam wiadomość :

                               Hej, [t.i] . Dziś nie dam rady .
                         Przepraszam , spotkajmy się jutro , [i.t.p]

Nie no , super ! Nie dość , że musiałam wyjść z domu na ten mróz to jeszcze mnie wystawiła . Co jeszcze może mi się przytrafić ?!? Zrezygnowana szybkim krokiem udałam się w stronę wyjścia , lecz ktoś pociągnął mnie za kaptur . Momentalnie moja nowa  kurtka stała się mopem do wycierania brudnej podłogi . Jakby tego było mało nieznajomy swoim ciężarem przygniatał moje części ciała . Nagle zauważyłam chłopaka , ładnego chłopaka biegnącego w naszą stronę . Gdy podszedł trochę bliżej zaczął swoje kazanie. Zaczęło się od "Zayn co ty wyprawiasz ! ", a skończyło "Wstań i przeproś panią ! "
Gdy tamta dwójka kłóciła się, a ja postanowiłam wyjść. Po kilku minutach usłyszałam że ktoś za mną biegnie. Odwróciłam się  i zobaczyłam tego samego chłopaka przez którego się przewróciłam. Pierwsza myśl, która przeszła mi przez głowę " tylko nie on " . dlaczego nie mógł za mną pójść ten fajniejszy ? Jeszcze bardziej przyśpieszyłam kroku . Podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę . Nasze spojrzenia się spotkały , a ja zaczęłam krzyczeć :
- Aaaaaa, pomocy ! Zboczeniec ! Puszczaj mnie ! Ludzie , weźcie go !
Mulat zakrył mi ręką usta . Z racji , że nie lubię jak ktoś mi przerywa bez zastanowienia ugryzłam go. On energicznie odskoczył , a że staliśmy na lodzie wywalił się na śnieg ciągnąc mnie za rękę . Tym razem to ja leżałam na nim . Najwidoczniej historia lubi zataczać koło . W naszym przypadku w dość krótkim czasie . Jednak nie byłam zła , bardziej rozbawiona całą tą sytuacją .
- Jak masz na imię ? - zapytał po chwili
- [t.i] , a ty ?
- Zayn , miło mi .
- A mi nie !
Po tych słowach Zayn chciał wstać lecz ja mu przeszkadzałam , ponieważ ciągle na nim leżałam . Bez większego wysiłku ze pchał mnie z siebie prosto w zaspę . Tego już mu nie darowałam . Ulepiłam szybko śnieżkę , podeszłam bliżej i wtarłam mu ją w twarz . Już chciałam odejść , gdy poczułam  śnieg za kurtką .  Podniosłam ręce z rezygnacją , odwróciłam się i  zobaczyłam na oko mojego rówieśnika tarzającego się ze śmiechu po ziemi . Znów ulepiłam śnieżkę. Chciałam trafić w czoło lecz pech chciał , że chłopak się przesunął i trafiłam prosto w otwarte usta. Zayn momentalnie przestał się śmiać i spojrzał na mnie z politowaniem . Próbowałam się powstrzymać lecz to było silniejsze ode mnie . Musiał rzucić jakiś tekst .
- Smaczne ??? - zapytałam nie ukrywając rozbawienia .
- Pyszne, ale pyszniejsza by była czekolada z tobą u mnie w domu. Co ty na to ?
- Tekst  na podryw numer 407 ? Znam to. Z reguły nie lecę na to, ale dla Ciebie zrobię wyjątek. - uśmiechnęłam się i ruszyliśmy w stronę jego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz