sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 12





Co dziwne obudziłam się jeszcze przed godziną 6:00. Postanowiłam wstać i zrobić nam śniadanie. Delikatnie przełożyłam rękę Niall'a, która obejmowała mnie w pasie. Poszłam do szafy i szybko wyjęłam kilka ubrań . Następnie, bezszelestnie  poszłam do łazienki. Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy i ruszyłam w stronę kuchni. Wciągnęłam wszystkie potrzebne składniki do przygotowania naleśników . Rozgrzałam patelnie i za chwilę moje naleśniki będą gotowe. Stałam nad tą patelnią i czekałam, a tego nienawidzę. Obróciłam się na pięcie do szafki naprzeciwko by wyciągnąć z niej szklanki. Starannie nalałam do nich soku i postawiłam na tacy. Za chwilę wszystkie naleśniki byly usmażone, więc powoli wzięłam tace w ręce i szłam do sypialni w której jeszcze słodko spał Horan. Weszłam po cichu do pokoju i położyłam tacę na stoliku obok. Patrzyłam na niego i od razu humor mi się poprawiał. Tak bardzo nie chciałam go budzić, ale wiedziałam , że muszę.
- Niall wstawaj , kochanie. - powiedziałam lekko szturchając go w ramię.
- Która godzina ? - odpowiedział jeszcze bardzo zaspanym głosem.
- Za chwilę 6 , musisz wstawać. Za 2 godziny macie być w studio.
- O niee....  JA nie chcę ! Nie idę ! - zaczął przecierać oczy.
- Idziesz, idziesz mój drogi. - po tych słowach zsunęłam z niego kołdrę.
- Ej ! To było  chamskie.
-To, że nie idziesz i zawiedziesz tyle fanek też jest chamskie, nie sądzisz ?
- Może i masz rację, ale bez ciebie nie idę. Choć bym miał cię związać, zakneblować i zabrać ze sobą na siłę.
Uśmiechnęłam się szeroko i wstałam z łóżka. Za mną zaraz wstał chłopak. Poszedł do kuchni wcześniej zabierając ze sobą śniadanie. Usiadłam w kuchni przy stole i wyciągnęłam z kieszeni telefon.
-Nie mogę z tobą iść umówiłam się już z przyjaciółką..- oznajmiłam blondynowi przypominając sobie o  wcześniejszych planach.
-Nooo, nie można tego przełożyć?- zapytał zaznaczając swoje oburzenie
-Chcę być tu i tu, ale nie mogę się rozdzielić.
-To może po prostu weźmiesz ją ze sobą?
-Sama nie wiem, ona jest typem samotnika.
Dyskusja zakończyła się na tym, że we dwie idziemy do studia. Po prostu nie mogłam się nie zgodzić. Nie umiem ulec jego urokowi. Trochę dziwnie mi tak mówić, bo przecież jeszcze kilka tygodni temu nienawidziłam ich z całego serca. Pamiętam jeszcze jak chłopak ( w tym momencie mój ) obrzucił mnie tortem, ta cała bitwa ciasteczkowa itp.
Skoro idziemy do studia postanowiłam ubrać coś bardziej stosownego i przede wszystkim czystego. Jeść śniadanie z Niall'em to jak iść na wojnę w sukni ślubnej. Miałam zamiar iść do sypialni w celu szukania ubrań lecz usłyszałam w radio piosenkę, którą bardzo , ale to bardzo lubię <kliknij i posłuchaj>.  Wróciłam do kuchni , by zrobić głośniej. Jednak Niall mnie wyprzedził . Zaczęłam śpiewać pod nosem kiedy zza rogu chłopak wyciągnął do mnie rękę i zapytał :
- Mogę prosić do tańca ?
- Oczywiście , że tak .- powiedziałam i podałam mu rękę.
Zaczęliśmy tańczyć po całej kuchni. Najpierw trochę nieśmiało, a potem już jakbyśmy mieli całą noc do przetańczenia.
- Szkoda, że ta piosenka jest taka krótka ... Muszę poszukać kto ją napisał i wykonał - popatrzyłam na chłopaka, który obejmował mnie w pasie.
Nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął. Nie wiem o co mu chodziło. Zawsze taki wygadany, a teraz ?
Za chwilę usłyszałam głos prowadzącego :  - To było ' Last first kiss ' zespołu One Direction.
Chrząknęłam znacząco i powiedziałam :
- Chyba dławię się powietrzem.
- Bardzo śmieszne ... Przyznaj, że ci się podoba ? To moja ulubiona z drugiego albumu . - popatrzył na mnie jak na Zayn'a gdy zabrał mu ostatni kawałek pizzy.
- No dobra, jest całkiem spoko  ... Ale nie zachwycaj się tak. To tylko jedna piosenka. - Dodałam .
Po tańcach poszłam do sypialni. Otworzyłam szafę i się załamałam. Ciuchów co nie miara , a ja nie mam się w co ubrać.
- Spodnie czy spódnica ? - zapytałam chłopaka
- Spódnica !!! - usłyszałam odpowiedź, która chyba dochodziła z kuchni ( wciąż kuchni ).
- Pośpiesz się trochę, jeszcze ja muszę się przebrać. Nie zapominaj o tym. - Niall chyba zaczynał się niecierpliwić.
- Damy radę ! - krzyknęłam
Spięłam się w sobie i zaczęłam wyciągać po jednej rzeczy z szafy i kompletować ją z drugą, aż w rezultacie otrzymałam coś takiego ----------------------------------------------->
Powoli schodziłam ze schodów po drodze pakując swoją torebkę.
- Zniewalająco- usłyszałam tylko od blondyna.
- A więc możemy już iść. Jestem gotowa . - chłopak wyciągnął w moją stronę rękę, a ja z uśmiechem za nią złapałam.
Wychodząc złapałam za kluczę które leżały na stoliku przed wejściem i zamknęłam górny zamek. Szliśmy dość szybkim tempem, ponieważ gonił nas czas. Niall otworzył mi drzwi  (co za dżentelmen ).  Zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedzieli Louis, Harry i Liam . Usiadłam wygodnie na kanapie starając się nie patrzeć na Harry'ego. Chłopacy zaczęli rozmowę:
- Co tam Mary , dawno się nie widzieliśmy ? - zapytał Lou patrząc w tym momencie na Harry'ego.
- Całkiem spoko, jakoś idzie. A u was ? - starałam się kontynuować jakże ambitną rozmowę.
- No wiesz, zaraz idziemy do studia, nic poważnego się nie dzieje. - odpowiedział Liam.
Harry jakoś tak dziwnie milczał.
- A ciebie co sprowadza ? - włączył się do rozmowy loczek.
- Idę z wami do studia . I uprzedzając następne pytanie , nie była moja decyzja. - zakończyłam temat.
- Aha ... - odpowiedzieli chórem. Po kilku chwilach z góry zszedł Zayn. To co przykuło moją uwagę to to, że w ręku trzymał lusterko i ciągle się w nim przeglądał. Pindrzył się jak ja gdy miałam 16-stkę.
Usiadł koło mnie nie odrywając wzroku od lustra. Na całe szczęście nie trwało to długo, bo zaraz za nim z pokoju zszedł Niall.
- Spieprzaj stąd Zayn !!! - zaczął blondyn.
- A ty jej chłopak , że nie mogę koło niej nawet usiąść ? - Najwyraźniej kłótnie z Niall'em to jedyna rzecz jaka potrafi odciągnąć go od lustra.
- Nie, kurwa jej babcią ! - odpyskował i ze pchał Zayn'a z kanapy. Usiadł wygodnie blisko mnie i objął mnie ramieniem. Cieszyłam się lecz chłopak mógł odpuścić sobie ten gest. Widziałam jak Harry się temu wszystkiemu przygląda. To bolało, cholernie. W sumie to nie wiem co mnie tak bolało . Może wątroba ? Nie to chyba jednak to durne serce jest całe Niall'a.
Zebraliśmy się z kanapy i ruszyliśmy w stronę drzwi. Przed domem stało już dość duże auto. Wsiadłam pierwsza i zajęłam miejsce na środku. Po mojej prawej usiadł Niall, a po lewej tak jakoś wyszło, że Harry. Powiem szczerze , że czułam się dość nie komfortowo. Na jednym z londyńskich skrzyżowań musiało się coś wydarzyć. Inaczej moje życie bez tego nie wytrzyma. Auto gwałtownie skręciło w lewo, a ja momentalnie poleciałam na Hazzę . CZEMU TO CHOLERNE AUTO NIE SKRĘCIŁO W PRAWO ??? PYTAM SIĘ, CZEMU ?
Przeprosiłam szybko i wróciłam do rozmowy  z Irlandczykiem .  Co chwila się do siebie uśmiechałam wracając pamięcią do miny Styles'a. Szybko dojechaliśmy na miejsce gdzie czekała na mnie Adri.   Wysiadłam z auta i ruszyłam w stronę rudej. Wreszcie wyglądałą normalnie. Szczerze mówiąc bałam się w co tym razem się ubierze.
- Hej  - zawołała mało entuzjastycznie wiecznie naburmuszona Adri
- O co ci tym razem chodzi ?!? - zapytałam z nadzieją kiepskiego żartu .
- No k**wa wcześnie jest. - Powiedziała dość donośnie. Aż tak że kierowca wychylił się z auta.
Uśmiechnęłam się do niej i zauważyłam, że w naszą stronę idzie Niall.
- Wszystko w porządku ? - zapytał podirytowany Irlandczyk .
- Ta, pewnie  -odpowiedziałam unikając tematu.
- To jest Adrienne Moon - wskazałam na stojącą koło mnie dziewczynę.  - A to Niall Horan. - dodałam
- Tak, wiem . Kartofel. - odburknęła pod nosem
- Pamiętaj, że za to przezwisko już komuś rozwaliłam nos, więc uważaj. - uśmiechnęłam się do nich i zaproponowałam, że wejdziemy do środka. Adri wchodziła pierwsza, ja z Niall'em zaraz za nią. Chłopak stanął w drzwiach i szepnął mi na ucho :
- My się chyba nie polubimy ....

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 11



Jeżeli to czytacie, nie zaszkodzi Wam skomentować. Dla Was to tylko minuta , a dla nas duża motywacja do dalszej pracy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~Niall~~
Nie wiem co o tym myśleć. To było dość dziwne, bo z jednej strony zżerała mnie ciekawość, a z drugiej nie chciałem być nachalny. Popatrzyłem na nią jeszcze chwilę. Nie cierpię kiedy dziewczyna płacze , a ja nie mogę nic na to poradzić. W tym momencie Mary odsunęła się kawałek i zaczęła mówić. Widziałem, że przychodzi jej to na prawdę trudno.
- To przez mojego byłego chłopaka - mówiąc te słowa patrzyła na podłogę.
- Ale jak to ? Nie rozumiem ...  - zdołałem wydusić z siebie tylko to, bo nie wiedziałem kompletnie co w takich sytuacja należy powiedzieć.
- Bo... Byliśmy ze sobą jakieś ponad 3 lata. Fabian dobrze wiedział, że niedługo wyjeżdżam, na szczęście nie zdążyłam powiedzieć mu gdzie. W ten sam dzień, kiedy miałam zamiar powiedzieć mu że z nami koniec, bo wyjeżdżam on można powiedzieć mnie uprzedził. Gdy weszłam do niego do domu powiedział, że to koniec, lecz nie z nami tylko mój. I w tym momencie drasnął mnie nożem. Z tego co wiem podejrzewał zdradę z jego najlepszym przyjacielem. Zapewniam cię że to były tylko podejrzenia.
        Te słowa rozwaliły mnie kompletnie. Kopara opadła mi na dobre. Jak można najpierw kochać dziewczynę, a potem podejrzewając u niej zdradę i usiłować ją zabić.
- Uwierz mi, że ja nigdy nie zrobiłbym tobie czegoś takiego. Za bardzo mi zależy na tobie i na tym związku. - po tym co powiedziałem dziewczynie poleciały kolejne łzy.
- Musisz mnie zrozumieć, tym razem za nim naprawdę zacznę angażować się w coś poważnego minie trochę czasu.
- Nie ma sprawy, oczywiście rozumiem i ci w tym pomogę . - spojrzałem na dziewczynę i się sztucznie uśmiechnąłem by poprawić jej humor.
- Dziękuję, za to że jesteś teraz przy mnie.  I jeszcze jedno - nie mów o tym nikomu.
- Obiecuję na wszystkie ziemniaki - usłyszałem śmiech dziewczyny i od razu zrobiło mi się lepiej.

~~ Mary ~~

Nie wiem co mi się stało, że postanowiłam powiedzieć Niall'owi to wszystko. Całą prawdę.  Czułam, że mogę mu zaufać. Zanim zdążyłam coś powiedzieć usłyszałam pukanie do drzwi.
- Mógłbyś otworzyć. W takim stanie nie chcę pokazywać się ludziom.
- Tak, pewnie. - Chłopak wstał i ruszył w stronę drzwi.
Przez kilka minut nic nie było słychać , więc wstałam poszłam w stronę Irlandczyka. Osoba, która stała w wejściu działa na mnie jak ogień na kwiatki. Nie mogłam w to uwierzyć. Kto powiedział mu mój nowy adres ? Może Adri ? Może mój brat ? Adri wykluczam , ale Jackson ? One jest nieprzewidywalny, w końcu płynie w nas ta sama krew ( prawdopodobnie ) . Nie mogłam dłużej na niego patrzeć. Pobiegłam na górę i zamknęłam się w pokoju. Zaraz po tym usłyszałam kroki na schodach. Przed oczami miałam najgorsze scenariusze. Usiadłam na łóżku i znów zaczęłam płakać. Nie mogłam się powstrzymać. Zaraz po tym można było usłyszeć ciche pukanie do drzwi.
- Mary, mogę wejść ? - zapytał do końca nie wiem kto. Lecz wydawało mi się, że to jednak mój Niall.
- Jak chcesz zobaczyć mnie w tym stanie to wchodź - odpowiedziałam
Nie minęło kilka sekund a blondyn był już w mojej sypialni. Usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem
- Kto to był ? - wydaje mi się, że się domyślał.
- To był on... Fabian - powiedziałam bardziej sama do siebie. Miałam nadzieję, że nie usłyszał.
- Gdybym wcześniej wiedział, to obił bym mu mordeczkę , wiesz tak po Irlandzku.
Spojrzałam na niego i od razu uśmiech malował mi się na twarzy jak dziecku gdy dostanie cukierka. Jednak jego poczucie humoru nie naprawi tego faktu, że Fabian wie gdzie mieszkam.
- Czy... Powiedziałeś mu, że ja tu mieszkam ?
- Niestety tak, powiedział, że jest listonoszem. A właśnie, zostawił jakąś dziwną paczkę. - spojrzał na mnie podejrzliwie i złapał mnie za rękę .
- Ja nie chcę jej otwierać, boję się co mogę w niej zobaczyć. Boję się . -popatrzyłam mu głęboko w oczy i wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
Spojrzałam na zegarek. Za 10 minut 22. Wiedziałam , że chłopcy jutro mają jakiś tam występ w TV, bardzo wcześnie rano, a nie chciałam , żeby przez moje lęki coś musieli odwoływać.
- Lepiej będzie ( oczywiście dla niego ) jeżeli już pójdziesz. Późno jest, a wy macie jutro jakieś występy w TV. Lepiej żebyś położył się już spać. - Nie słyszałam reakcji . Spojrzałam na chłopaka, a on w najlepsze śpi sobie na moim łóżku jak gdyby nigdy nic. Uśmiechnęłam się pod nosem i położyłam się koło niego wcześniej nastawiając budzik na 6:00.
Ułożyłam swoją głowę wygodnie na poduszce. Myślałam o wszystkim. O Niall'u, Fabianie, Adri. O tym jak pogoda będzie jutro. Aaa i o jeszcze jednym. Czy znów będę musiała uciekać ?
Po tej myśli poczułam jak blond Irlandczyk się do mnie przytula. Usłyszałam także ciche :
- Dobranoc ... <3

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 9



Jeżeli to czytacie nie zaszkodzi Wam skomentować. Dla Was to tylko chwila a dla nas duża motywacja do dalszej pracy .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~ Mary ~~

Siedziałam spokojnie na pniu przed głównymi schodami do mojego domu, aż zauważyłam wysokiego blondyna wychodzącego zza rogu. Pomachałam mu nieśmiało i lekko się uśmiechnęłam. Podszedł bliżej i usiadł na schodach. Popatrzył na mnie, ale jednak nie zaczął rozmowy. Jakoś dziwnie było mi z nim rozmawiać po tym co stało się u niego w domu. Co chwila zerkaliśmy na siebie, starając się by żadne z nas tego nie widziało. Było dość cicho i niezręcznie... do czasu. Właśnie chciałam zagadać, kiedy zobaczyłam Niall'a wpatrzonego we mnie jak w obrazek. Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się szeroko. Odwrócił głowę zamaszyście. Nie minęło kilka sekund , a ja już straciłam go z oczu. Rozejrzałam się dookoła lecz nic. Za to usłyszałam dość wyraźny śmiech dobiegający z mojego trawnika. Usłyszałam :
- Prędzej mnie usłyszysz niż zobaczysz - powiedział blondyn śmiejąc się dokładnie tak samo jak tego dnia kiedy brutalnie obrzucił mnie tortem.
- Co ci się stało ?!? - zapytałam dusząc się ze śmiechu .
- W sumie to sam nie wiem co się stało, ale było dość fajnie.- odpowiedział
Obydwoje śmialiśmy się bezgranicznie, aż zobaczyliśmy przy furtce Harry'ego .Niall od razu wstał. Po mimice jego twarzy widziałam, że nie spodziewał się jego osoby w moim domu.
- To ja już chyba pójdę - powiedział mijając Harry'ego i waląc mu z bara.
- Nie, nie zostań !!! - odpowiedziałam szybko biegnąc w jego stronę.
Zdołałam dogonić go dopiero poza terenem mojego ogródka. Złapałam go energicznie za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie. Popatrzyłam głęboko w jego niebieskie oczy i delikatnie musnęłam jego usta.
- Później do ciebie wpadnę i dokończymy naszą rozmowę- powiedziałam szybko, odwróciłam się na pięcie i wróciłam do Harry'ego .

~~ Niall~~

Gdy szedłem w stronę domu nie mogłem przestać śmiać się sam do siebie. Ten pocałunek był magiczny. Nigdy bym się nie spodziewał, że to właśnie w tym momencie , kiedy wszystko znów się sypało, wydarzy się coś tak niesamowitego. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Ciągle pamięcią wracałem do tego momentu. Moje niesamowite odczucia przerwało dość bolesne uderzenie głową w słup. Nie przejąłem się zbytnio, wstałem z chodnika i poszedłem dalej. Dziś nic nie mogło zepsuć mi humoru. NIC !!! Nie mogłem doczekać się kiedy znów mnie odwiedzi.Wszedłem do domu i własnym oczom nie mogłem uwierzyć. Po całym domu szwendały się rozwrzeszczane 'fanki' .
- Co tu się dzieje do cholery ?!?- krzyknąłem dość głośno. Opanowałem się od razu, przypominając sobie pocałunek.
Nie usłyszałem odpowiedzi. Przywitałem się z kilkoma znajomymi twarzami i poszedłem szybko do siebie do pokoju, mając nadzieję, że nie będzie w nim ani jednej fanki. Na moje szczęście drzwi do mojego pokoju były zamknięte na klucz, który miałem tylko ja. Wyciągnąłem srebrny, mały kluczyk z kieszeni moich spodni i wsadziłem go do drzwi szybko przekręcając w prawo. Wśliznąłem się do pokoju i zatrzasnąłem drzwi. Położyłem się na łóżku i tracąc poczucie czasu, rozmyślałem o Mary. Przypomniałem sobie, że została tam sama z Harry'm. Bez wahania wstałem i ruszyłem w stronę okna, z którego widać było doskonale przebieg całej tej dziwnej sytuacji.

~~ Mary ~~

- Myślałam, że wszystko wyjaśniliśmy sobie przed kawiarnią ... Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia. To jak się zachowałeś... Nigdy bym się tego nie spodziewała... Nie  po tobie...- Powiedziałam mając łzy w oczach.
Spuściłam głowę w dół i obserwowałam swoje buty. Chłopak nie wiedział co robić. W końcu podniósł lekko rękę ku górze i odgarnął kosmyk moich włosów za ucho. Momentalnie się odsunęłam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jak Niall przygląda się temu co dzieje się u mnie w ogródku. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Jednak poprawiłem ci humor ? - Zapytał Harry patrząc mi w oczy.
- Przykro mi, ale nie. I nic tego nie zmieni. Mam do ciebie prośbę ... - powiedziałam do lokersa.
- Tak słucham... - odpowiedział dość szybko chłopak.
- Wykasuj mój numer, zdjęcia, wspomnienia .... wszystko. Zapomnij, że ktoś taki jak Mary Lose w ogóle istnieje. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu.
Chłopak złapał mnie z nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Jesteś tego pewna ? - zapytał zdziwiony .
- Bardziej niż czegokolwiek wcześniej - odpowiedziałam wyrywając mu swoją rękę z dość mocnego uścisku.
Chłopak popatrzył na mnie ocierając łzy lecące mi po policzku. Nie wiedziałam czy to jest szczere czy to kolejna upozorowana gierka. W tym samym momencie spojrzeliśmy w stronę domu chłopców. Nie wiem jak on ale ja doskonale dostrzegłam Niall'a w oknie. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam w stronę Harry'ego.
- Chyba musisz już iść- powiedziałam do chłopaka.
- Skoro wolisz tego ziemniaka, to nie będę się sprzeciwiać.
Te słowa całkowicie wytrąciły mnie z równowagi. Rzuciłam się na niego i chyba rozwaliłam mu nos ... Mimo tego co się stało nie mam zamiaru go przepraszać za nic co zrobiłam i co zrobię. Nie spodziewałam się że Harry będzie taki chamski i mi odda. Na dodatek dwa razy mocniej. Dostałam centralnie w brzuch. Zwijałam się z bólu kiedy zobaczyłam rozzłoszczonego Irlandczyka stojącego dokładnie za Harry'm. Nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać. W tej chwili widziałam tylko czarne scenariusze. Nie minęła minuta, a Hazza już nieźle oberwał. Podniosłam się szybko i stanęłam pomiędzy nimi. Próbowałam ich jakoś rozdzielić, ale na marne. Nic mi nie pozostało tylko krzyczeć na cały głos ' POMOCY'. Nie czekałam długo, by zobaczyć resztę zdezorientowanych chłopców. Ze łzami w oczach opowiedziałam im o całej tej dziwnej sytuacji. Na całe szczęście szybko ich rozłączyli , bo mogło się na prawdę źle skończyć. Ciągle bolał mnie brzuch i dlatego obejmowałam się w pasie. Usłyszałam pytanie Louis'a, który stał dość blisko Harry'ego.
- Dlaczego trzymasz się za brzuch ?!? - dostrzegłam zdziwienie w jego głosie.
- Wiesz... Dostałam od twojego Haroldzika ...
- A to inna sprawa- popatrzył na niego, a potem walnął lokersa, w brzuch taj jak oberwałam wcześniej ja.
Nie patrzył na niego dłużej i po prostu wyszedł z terenu mojego domu. Spojrzałam za nim i zaczęłam rozmowę.
- Harry, proszę cię wyjdź ! - powiedziałam do chłopaka i wskazałam palcem drzwi.
Nie usłyszałam odpowiedzi tylko zobaczyłam jak ze spuszczoną głową wychodzi. Zaraz po nim reszta chłopców stała już w drzwiach.

~~Harry~~
Gdy wychodziłem, z domu Mary czułem się obcy. Niby byłem w gronie przyjaciół, ale jednak byłem nieznajomy. Gdy wychodziłem ostatni raz rzuciłem spojrzenie na dziewczynę, bo czułem,  że to ostatni raz kiedy ją widzę. Wszedłem do domu, niezbyt wiedziałem co się dzieję. Miałem ochotę wywrzeszczeć wszystkie moje myśli, jednak powstrzymałem się widząc Perrie siedzącą w salonie...