piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 11



Jeżeli to czytacie, nie zaszkodzi Wam skomentować. Dla Was to tylko minuta , a dla nas duża motywacja do dalszej pracy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~Niall~~
Nie wiem co o tym myśleć. To było dość dziwne, bo z jednej strony zżerała mnie ciekawość, a z drugiej nie chciałem być nachalny. Popatrzyłem na nią jeszcze chwilę. Nie cierpię kiedy dziewczyna płacze , a ja nie mogę nic na to poradzić. W tym momencie Mary odsunęła się kawałek i zaczęła mówić. Widziałem, że przychodzi jej to na prawdę trudno.
- To przez mojego byłego chłopaka - mówiąc te słowa patrzyła na podłogę.
- Ale jak to ? Nie rozumiem ...  - zdołałem wydusić z siebie tylko to, bo nie wiedziałem kompletnie co w takich sytuacja należy powiedzieć.
- Bo... Byliśmy ze sobą jakieś ponad 3 lata. Fabian dobrze wiedział, że niedługo wyjeżdżam, na szczęście nie zdążyłam powiedzieć mu gdzie. W ten sam dzień, kiedy miałam zamiar powiedzieć mu że z nami koniec, bo wyjeżdżam on można powiedzieć mnie uprzedził. Gdy weszłam do niego do domu powiedział, że to koniec, lecz nie z nami tylko mój. I w tym momencie drasnął mnie nożem. Z tego co wiem podejrzewał zdradę z jego najlepszym przyjacielem. Zapewniam cię że to były tylko podejrzenia.
        Te słowa rozwaliły mnie kompletnie. Kopara opadła mi na dobre. Jak można najpierw kochać dziewczynę, a potem podejrzewając u niej zdradę i usiłować ją zabić.
- Uwierz mi, że ja nigdy nie zrobiłbym tobie czegoś takiego. Za bardzo mi zależy na tobie i na tym związku. - po tym co powiedziałem dziewczynie poleciały kolejne łzy.
- Musisz mnie zrozumieć, tym razem za nim naprawdę zacznę angażować się w coś poważnego minie trochę czasu.
- Nie ma sprawy, oczywiście rozumiem i ci w tym pomogę . - spojrzałem na dziewczynę i się sztucznie uśmiechnąłem by poprawić jej humor.
- Dziękuję, za to że jesteś teraz przy mnie.  I jeszcze jedno - nie mów o tym nikomu.
- Obiecuję na wszystkie ziemniaki - usłyszałem śmiech dziewczyny i od razu zrobiło mi się lepiej.

~~ Mary ~~

Nie wiem co mi się stało, że postanowiłam powiedzieć Niall'owi to wszystko. Całą prawdę.  Czułam, że mogę mu zaufać. Zanim zdążyłam coś powiedzieć usłyszałam pukanie do drzwi.
- Mógłbyś otworzyć. W takim stanie nie chcę pokazywać się ludziom.
- Tak, pewnie. - Chłopak wstał i ruszył w stronę drzwi.
Przez kilka minut nic nie było słychać , więc wstałam poszłam w stronę Irlandczyka. Osoba, która stała w wejściu działa na mnie jak ogień na kwiatki. Nie mogłam w to uwierzyć. Kto powiedział mu mój nowy adres ? Może Adri ? Może mój brat ? Adri wykluczam , ale Jackson ? One jest nieprzewidywalny, w końcu płynie w nas ta sama krew ( prawdopodobnie ) . Nie mogłam dłużej na niego patrzeć. Pobiegłam na górę i zamknęłam się w pokoju. Zaraz po tym usłyszałam kroki na schodach. Przed oczami miałam najgorsze scenariusze. Usiadłam na łóżku i znów zaczęłam płakać. Nie mogłam się powstrzymać. Zaraz po tym można było usłyszeć ciche pukanie do drzwi.
- Mary, mogę wejść ? - zapytał do końca nie wiem kto. Lecz wydawało mi się, że to jednak mój Niall.
- Jak chcesz zobaczyć mnie w tym stanie to wchodź - odpowiedziałam
Nie minęło kilka sekund a blondyn był już w mojej sypialni. Usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem
- Kto to był ? - wydaje mi się, że się domyślał.
- To był on... Fabian - powiedziałam bardziej sama do siebie. Miałam nadzieję, że nie usłyszał.
- Gdybym wcześniej wiedział, to obił bym mu mordeczkę , wiesz tak po Irlandzku.
Spojrzałam na niego i od razu uśmiech malował mi się na twarzy jak dziecku gdy dostanie cukierka. Jednak jego poczucie humoru nie naprawi tego faktu, że Fabian wie gdzie mieszkam.
- Czy... Powiedziałeś mu, że ja tu mieszkam ?
- Niestety tak, powiedział, że jest listonoszem. A właśnie, zostawił jakąś dziwną paczkę. - spojrzał na mnie podejrzliwie i złapał mnie za rękę .
- Ja nie chcę jej otwierać, boję się co mogę w niej zobaczyć. Boję się . -popatrzyłam mu głęboko w oczy i wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
Spojrzałam na zegarek. Za 10 minut 22. Wiedziałam , że chłopcy jutro mają jakiś tam występ w TV, bardzo wcześnie rano, a nie chciałam , żeby przez moje lęki coś musieli odwoływać.
- Lepiej będzie ( oczywiście dla niego ) jeżeli już pójdziesz. Późno jest, a wy macie jutro jakieś występy w TV. Lepiej żebyś położył się już spać. - Nie słyszałam reakcji . Spojrzałam na chłopaka, a on w najlepsze śpi sobie na moim łóżku jak gdyby nigdy nic. Uśmiechnęłam się pod nosem i położyłam się koło niego wcześniej nastawiając budzik na 6:00.
Ułożyłam swoją głowę wygodnie na poduszce. Myślałam o wszystkim. O Niall'u, Fabianie, Adri. O tym jak pogoda będzie jutro. Aaa i o jeszcze jednym. Czy znów będę musiała uciekać ?
Po tej myśli poczułam jak blond Irlandczyk się do mnie przytula. Usłyszałam także ciche :
- Dobranoc ... <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz